niedziela, 25 lutego 2007

das Gedicht

Na dziś zadajmy ulgę drzemiącym poezyantom i odczytajmy wysublimowany erotyk:

***
O Wszystkie, do których się onanizowałem,
Wy, z którymi wspólnie grzeszyłem w myśli
Samotnie manipulując ciałem: -
Żadna z Was mi się już nie przyśni,
Ipsacyj na Waszą cześć zaprzestaję.

Porzucam wizje o Waszych wdziękach,
Nie będę już więcej Was wspominać,
Dziś kończy wyrzutów się udręka
Sumienia - więcej już nie będę trzymać
Prącia mego z idęją Was pieprzenia!

Od teraz przeznaczam narząd materii wyższej -
Nie tylko mnie będzie służył, ale i mi najbliższej!

Dyonizos, bez daty i miejsca

środa, 14 lutego 2007

Komu przysolić?

Dziś mam niezbyt wiele czasu, ale za to ogromne pokłady agresji słownej, którą pragnąłbym na kimś wyżyć. Problem w tym, że sam w tej chwili nie wiem na kim. Bowiem czy byłoby zasadne i godne człeka racjonalnego miotać plwocinami na jakąś dziewkę o spleśniałej twarzy i zdeformowanym tłuszczem tułowiu dlatego tylko, że jej przypadkowa obecnosć zakłóciła którgoś dnia swą lepką brzydotą miły akt estetycznego rozkoszowania się kontemplowaniem owocu pomarańczy?
Czy też powinienem powyżywać się na sapiących i cuchnących staruchach taranujących swemi potężnymi torbiskami pasażera pojazdu miejskiej komunikacji i przypuścić atak argumentem, że skoro taki babsztyl ma siły zapierdalać cały dzień z tymi siatami po rynku, to nachalne uświadamianie innym, że jest się biedną zgrzybiałą staruszką, której należy ustąpić miejsca, jest już nieautentyczne?
Komu mam przysolić? Być może wienienem przysolić sobie za nieregularne oczyszczanie się w tym miejscu z mentalnej żółci i wokabularnej uryny? Bowiem na cóż mi tutejsza spluwaczka, jeśli nie po to, aby oszczędzić współuczestnikom codzienności widoku piany toczącej się z mego pyska?