czwartek, 29 marca 2007

Ku oburzeniu pąsowiejących dziewoj!


A macie!

Niechaj dziarsko wyprężone prącie będzie świętym drogowskazem dla wszystkich tych, któremi lepko owładnęła ryba w galarecie!

poniedziałek, 12 marca 2007

Powiastka śniadaniowa, cz. III

Po długim przestoju, trzecia część powiastki śniadaniowej. Rzecz jasna tylko ratująca wygłodniałego tasiemca życiodajną miską kiślu.

***

- W czym zatem mógłbym szanownej pani być pomocnym? - Nowak zapytał ze szczerą skromnością, wtapiając nieśmiałe spojrzenie w wiszącą na ścianie japońską kaligrafię. - Profesor Jeprz, bo domniemywam, iż o niego Pani - tu Nowak poczynił krótką pauzę i, ku własnemu zdziwieniu, pozwolił sobie na konfidencjonalny, obleśny uśmieszek - chodzi, jest w tej chwili na konferencji Logików w Heidelbergu i nie uda się dziś Pani pozyskać jego... hmm - Nowak długo szukał w myślach zestawu słów, które nie wywołają u niego odruchowego wzdrygnięcia, co jednak mu się nie udało i wraz z ich wypowiadaniem dał się zauważyć grymas wstrętu - materiału genetycznego. Profesor Jeprz był Nowakowi bardzo dobrze znany - ich pokoje znajdowały się drzwi w drzwi. Jednak była to znajomość niemal wyłącznie z widzenia, lub raczej ze słyszenia, jeśli brać pod uwagę bestialskie ryki i inne barbarzyńskie dźwięki dobiegające z pokoju sąsiada, zwłaszcza gdy na dyżur przychodziły większą grupą studentki. Przez wrodzoną delikatność, Nowak przypisywał je raczej jakimś nadzwyczajnym talentom Jeprza w naśladowaniu walk świń koreańskich aniżeli wierzył w insynuowane Jeprzowi przez innych pracowników Instytutu grupowe orgie i potworne perwersje seksualne. Niski, krępy, krzepki profesor Jeprz co dzień tryskał energią i chodził z taką mocą i wolą życia, jakby od wewnątrz rozsadzał go dynamit. W świecie naukowym jego ścisły, logiczny i precyzyjny umysł Uberinżyniera nie miał sobie równych.
c.d.n.