wtorek, 23 października 2007

Wstręt do płaszczenia się

Płaszczenie się jest czymś godnym potępienia. Czym bowiem jest? Jest zespołem czynności podmiotu mających na celu wzbudzenie uczucia litości u przedmiotu i w oparciu o to uczucie nakłonienie przedmiotu do podjęcia działań korzystnych dla podmiotu. Litość jest słabością, niekonsekwencją, rozmemłaniem - tym bardziej podłe musi być działanie obliczone na jej wywołanie. Czasami jednak nie ma innego wyjścia.
Szczerze nienawidzę się płaszczyć i wiele bym dał, aby nie musieć tego robić. Najbardziej mierzi mię konieczność układania rzewnych kilkuzdaniowych mini-tragedyj ze sobą w roli głównej i potem wydalania ich z siebie z przyjemnością równie wielką jak przy pozbywaniu się konsekwencyj lewatywy przy każdej instancji podmiotu decyzyjnego. Zażenowanie, wstyd, wstręt do siebie - te uczucia są moimi wiernymi płaczkami jeszcze długo po spłaszczeniu się przed kimś.
Jaki z tego morał? Jako judejczycy skreślili ponoć gdzieś w Talmudzie: żaden Żyd nie umarł ze skromności. Winna jest pycha. Duma, którą obiecywałem co dzień prać po pysku aż do krwi! Cała ta poza nie jest zatem warta funta gnojowicy - noblesse, którą chciałem widzieć, jest jeno pyszałkowatością! Kiedy od tego zależysz, strzel sobie w pysk i płaszcz się. Póki jeszcze możesz.

poniedziałek, 1 października 2007

Kleszy panopticon

Wczorajszym popołudniem, podczas przejażdżki tramwajem, zaintrygowało mnie pewne zjawisko natury symbolicznej. Dziewka siedząca naprzeciwko mnie z automatyzmem zbieracza bawełny wykonała "znak krzyża", gdy tylko poprzez brudne szyby tramwaju dał się zauważyć budynek mijanego właśnie kościoła. Dawno czegoś podobnego nie widziałem!
Nolens volens przypomniał mi się Panopticon. I może coś w tym jest. Gdzie widzę analogię? Tyle jest kościołów, że w zasadzie przy dobrej pogodzie zawsze przez okno widać kościół - ergo dziewka winna machać rączętami w tempie proletariusza zajadającego zupę. To jest właśnie kleszy panopticon! Każda wieża kościelna jest wycelowana w pole widzenia dziewki, aby ta wywijała dłońmi i tym samym pozbyła się własnych myśli. Grzesznych myśli.