Niepomiernie drażni mnie, gdy jakiś rozhisteryzowany kloc wykrzykuje tuż nad moim uchem litanie nieprawości, które rzekomo go spotkały. Po pierwsze na ogół los kloca nie obchodzi mnie zupełnie, a po drugie spazmy oburzenia i gniewne postękiwania męczą mnie potwornie i dekoncentrują. Dlaczego kloc nie może sobie postękać na jakimś przaśnym blogajstwie? Wtedy inne kloce przejęte losem kloca mogłyby manifestować solidarność, pisać "dobrze mówi!", "rację ma!", etc., a ja mógłbym szczęśliwie mieć to w głębokim poważaniu.
A tak — modlę się o powieki na uszach bądź w skrajnych przypadkach jakieś Endlösung, np. w postaci pioruna kulistego wlatującego przez okno i przepalającego plugawą gardziel, aby wreszcie przestał lać się strumień fekaliów. Kloce! Nie obchodzi mnie wasze podłe jestestwo! Jak bym chciał wiedzieć jak to jest być rozhisteryzowanym klocem, to bym się pewnie spytał! Nie mąćcie zatem niepotrzebnym hałasem mojego spokoju i zwyczajnie się odpierdolcie.
Inną sprawą jest bezustanne "trzepanie się", natrętne wyczekiwanie momentu, kiedy trzepakowi wydaje się, że nie jestem zajęty i molestowanie, abym zajął się sprawami trzepaka zamiast swoimi. Trzepaku! Opamiętaj się! Jak chcesz, abym zajął się twoimi problemami, to najpierw pozwól mi rozwiązać moje. A na razie — odpierdol się!
Albo ciągłe naburmuszenie! — zatruwanie powietrza samym widokiem nadętej mordy przypominającej dupę szykującą się do pierdnięcia!
Jak widać powyżej, miejsce fabrykacji może dostarczyć wielu powodów do frustracji.

0 comments:
Prześlij komentarz