niedziela, 3 maja 2009

Kazanie dyonizyjskie

Plugawy grzeszniku! Oto odezwa do ciebie, abyś swoją godność bezcześcić zaprzestał. Albowiem wiedz, iż niecne twe czyny, które uwadze mej nie uchodzą, wielce mię martwią!

Poskramiaj chucie swoje, abyś jako pies w suczych odchodach łacno się tarzający nie skończył. Nie licz tedy na me względy, kiedy dusza twa zgnilizną cuchnąć będzie!

Nie waż się dziewki tknąć, której przed oblicze moje wstydziłbyś się przyprowadzić. Spoglądając mi w źrenice jako gwałciciel pasztetu, ściągasz na siebie mój gniew i obrzydzenie!

Zanim miecz swój wstrętnymi wybroczynami ze świńskiego sromu pokalasz, pomnij czy niewinne kwiaty ścinać będziesz nim godzien! Spółkując ze świniami, świnią się stajesz.

Kiedy dziewka łącnymi pochlebstwami prącia twego opętać cię zdolna, wiedz, że jesteś jako pajac na jednym sznurku tańcujący! Jęki i spazmy tylko tyle warte, ile się nad nimi napracowałeś!

Porzuć ipsację plugastwem, albowiem każde zanurzenie w gnoju kark twój ku piekłu przygina od niebiańskich wdzięków go oddalając!

Omyj się hyzopem i praktych niegodnych zaprzestań!