sobota, 28 listopada 2009

incipit "Kora szwankuje mi dziś wieczór..."

Wiersz pochodzi prawdopodobnie z roku 2003 lub nawet 2002. Trudno mi
to stwierdzić. Nie pamiętam nawet czy zadedykowany był jakiejś
dziewce, ale nawet jeżeli miało to miejsce, to było to z gruntu
fałszywe ponieważ ten utwór jest wolny od tego typu namiętności -
powstał pod wpływem niesamowitej chwili, w której napisałem cały
wiersz od razu, jakby nie swoim charakterem pisma.


***

Kora szwankuje mi dziś wieczór
Kora szwankuje mi mózgowa
Przyznam jestem niezdrów
Przyznam psuje mi się głowa

Nadciąga totalne spustoszenie
Nienasycenie marzeniem na scenie
Z wdziękiem k'nam chyli czoła
Zmyślona kolorowa pszczoła

Myślę rzeczy co nie trzeba
Myślę myśli których nie ma
Jak to nie ma na to leków
Zresztą nie chcę leków wcale

Przywykłem już do tych bredni
Tak naprawdę żartowałem

Uciekam od tego co realne
Łapię motyle śrubokrętem

Ogólnie czuję się fajnie
Słysząc polnych koników tętent

Wcale nie jestem chory
Ja tylko mam fantazję
Tworzę mimo późnej pory
Zapełniam sobie wyobraźnię


***

2002 lub wczesny 2003